„Ze
ściany domu mego choć jeden kamień..”
Znikający
Erewań
Erewań
– stolica Armenii jest jednym z najstarszych miast świata. Został założony
w roku 782 p. n. e i nazwany „Erebuni”, co oznacza „zwycięstwo”.
Sowieckie czasy dawno się skończyły. Ormianie z entuzjazmem zrzucali z
piedestału ogromnego Lenina , stojącego dumnie na Placu Republiki ( dawniej:
Plac Lenina) przez ponad 50 lat.
Dziś Armenia to niezależna republika demokratyczna , ale
„rozbudowa” miasta nadal odbywa się w ten sam sposób. Duchowi
nowej siły -„rewolucji pieniądza”
nie umie się oprzeć nikt.
Ulice
Arama i Pavcosa Biuzanda....- historyczne ulice starego
Erewania, znajdujące się w
ścisłym centrum miasta.
Wyznaczono je w 1830 roku, kiedy to według pierwszego urbanistycznego
planu rozpoczęto budowę nowej dzielnicy miasta ( „Nor Tag”) ,
przeznaczonej dla ormiańskich przesiedleńców z Syrii i Turcji.
Zabudowa tych ulic – opiewana w wierszach
ormiańskich poetów (Jegisze Czarenc) i uwieczniana na setkach obrazów
( Martiros Sarjan, Hakob Hakobjan, Sedrak Arakeljan ) stanowiła niepowtarzalne
połączenie czysto ormiańskich motywów
z europejskimi trendami architektury XIX wieku.
Niskie ormiańskie domki z wąskimi wejściami, długimi , arkadowymi przejściami do wnętrza domu, ażurowymi schodkami do poszczególnych mieszkań; ciche, zarośnięte winogronem i figą krzywe podwóreczka...





obok dziewiętnastowiecznych solidnych kamienic i kamieniczek zdobionych ormiańskimi ornamentami i drewnianymi , bogato rzeźbionymi balkonami




– tak spontanicznie narodziła się niepowtarzalność ormiańskiej starówki ze swą intymną atmosferą, z której natchnienie przez dwa stulecia czerpali poeci i malarze.



Obecnie całą zabudowę tych ulic burzy się .




Tych domów nie naruszyło nawet trzęsienie ziemi 1988 roku.



Co powstanie na miejscu tych ostatnich ocalałych do dziś historycznych budynków Erewania - banki, centrum rozrywki, domy pod wynajem, kawiarnie? Tego dokładnie nie wie nikt, takie informacje są tajne i chronione w „merii goroda Erewana” ( urząd miejski) . Wszystkim za to wiadomo, iż ta sama „meria” wydaje pozwolenie na zburzenie jakiegokolwiek budynku ,a jedynym warunkiem otrzymania potrzebnego papierka jest odpowiednio wypchany portfel oraz udział w przyszłych zyskach.
Z
„merią” nie ma co walczyć , bo się przegra. „Meria”
to polityka, to państwo, to prezydent a z nimi jeszcze nikt nie wygrał –
powtarzają mieszkańcy ulic Arama i Biuzanda.
Nie wyrzuca się ich wprost na ulicę ( oczywistością jest, że to nie oni zasiedlą nowe bloki budowane na Arama), a daje się im od 5 – 12 tysięcy dolarów amerykańskich . Co z tego, że ceny mieszkań rozpoczynają się od kwoty 60 tysięcy dolarów , tyle państwo dać nie może .

Roma Galstjan jest autorem wielu rzeźb zdobiących współczesny Erewań. Nie mieszka na ulicy Arama, ale tu od wielu lat ma swoją pracownię – otwartą w stronę ulicy, otwartą w stronę nieba. Wyburzą ulicę, zburzą i pracownię. -Będzie inaczej – mówi – może nawet stracę natchnienie – śmieje się smutno – ale dla kogo dziś liczy się kultura? Pieniądz się liczy, tylko pieniądz...

Uliczna sprzedawczyni papierosów na Biuzanda. Zarabia na ich sprzedaży około 60 dolarów miesięcznie. Mieszkańcom kamienicy, w której mieszka, zaproponowano 10 000 dolarów. – Połowa sąsiadów już wzięła pieniądze. A ja nie chcę . Po co? Tu mieszkali moi rodzice.

Inżynier Levon Mnackanjan marzy, aby odrestaurowano historyczne domy na ulicy Biuzanda, gdzie mieszka od 40 lat. – Na tym państwo nie zarobi. – stwierdza – dla obecnej władzy nie ma żadnej świętości. W miejsce domu , w którym mieszkał Sarjan, postawią klub bilardowy.

Ormiański
poeta Hamo Sahjan pisał niegdyś: „Ze ściany domu mego – choć
jeden kamień, by usiąść na nim i opowiedzieć mu o życiu bezdomnym,..., by
na nim umrzeć”.
I tych kamieni wkrótce zabraknie.

Tekst i zdjęcia: Dominika Izdebska