List
Otwarty do Władysława Frasyniuka
[ z dnia 30 czerwca 2005 roku ]
Drogi
Władku,
Piszemy
do Ciebie, po imieniu, bowiem mimo, iż nie wszyscy podpisani pod tym listem
znają Cię osobiście, to dla nas wszystkich jesteś autentycznym bohaterem
„Solidarności” i lat 80-tych. Piszemy, bowiem zwróciłeś się do nas słowami:
„Apeluję do moich kolegów z podziemia! (...) W
tej sprawie nie może być między nami podziału.”
A chodzi o sprawę, w
której oskarżasz: “polską klasę polityczną! polski parlament!
kierownictwo IPN!” o to, że “złamali prawo, moralność,
zasady etyki i zwykłą ludzką przyzwoitość!!!”
To
mocne słowa. Co
do oskarżenia polskiej klasy politycznej i Parlamentu jesteśmy z Tobą. Gdyby
klasa polityczna i Parlament postąpiły przed 15-tu, 10-ciu laty, w sposób, w
jaki rozstrzygnięto sprawy w Republice Federalnej Niemiec i byłej Czechosłowacji
– nie musiałbyś dzisiaj nikogo oskarżać. W Polsce nie przeprowadzono
lustracji i dekomunizacji, za co po części odpowiedzialność ponosi Twoja była
partia Unia Demokratyczna.
Zmierzenie
się z prawdą o przeszłości jest
równie trudne, jak dla wielu Polaków było przyjęcie prawdy o Jedwabnem. Nie
da się zamknąć mrocznej epoki
PRL bez tego bolesnego zabiegu. Jedyną metodą skrócenia bólu jest uczciwe
przyznanie się do błędów. To należy się naszemu społeczeństwu, szczególnie
od osób piastujących i pretendujących do stanowisk publicznych. Zakłamanie
lub emocjonalna pomoc w wypieraniu
prawdy jest groźnym sygnałem wysyłanym do
młodego pokolenia. Oni obserwują postawę premiera Belki, słyszą jego
obrońców i uczą się.
Nie mamy wątpliwości,
że zeznanie pod przysięgą „Niczego nie podpisałem” w
sytuacji,
gdy podpis został złożony, jest zwykłym kłamstwem i dyskwalifikuje taką
osobę – niezależnie od jej zasług i pozycji, niezależnie od tego, czy złożenie
tego podpisu miało jakiekolwiek konsekwencje. Obrona takiej postawy wspiera
zachowania niemoralne.
W „Solidarności” mówiliśmy sobie prawdę.
Czy nie sprzeniewierzasz się tym
samym wielkiej idei Solidarności?
Masz
rację: “To tragiczny paradoks, że najładniej wyglądają teczki ludzi,
którzy w czasach PRL-u nic nie robili lub jawnie kolaborowali z reżimem. A pełne
donosów, pomówień i anonimów są teczki opozycjonistów, ludzi, którzy się
narażali, którzy - w czasie próby - mieli odwagę i podjęli ryzyko!!!”
My
właśnie należymy do tej grupy ludzi.
Są
między nami, podpisanymi pod tym listem, różnice. Możemy mieć odmienne
zdania co do tego, jak daleko lustracja winna sięgać, kogo dotyczyć, czy
należy opublikować nazwiska wszystkich funkcjonariuszy SB i tajnych współpracowników,
jakie formy winna byłaby przyjąć. Ale wszyscy jesteśmy orędownikami JAWNOŚCI
i PRAWDY, nawet jeśli są one trudne i niewygodne politycznie. One są potrzebne
przede wszystkim ludziom młodym, ku przestrodze.
Pozdrawiamy
Ciebie serdecznie, licząc, że się opamiętasz.