
kurator
Krzysztof Żwirblis
udział:
Janusz Bałdyga, Krzysztof Bednarski, Piotr Młodożeniec
Teatr
Akademia Ruchu „Uczty duchowe” i „Tysiące rąk”
Częścią oprawy artystycznej Spotkania Stowarzyszenia Wolnego Słowa w Pałacu
Kultury i Nauki w Warszawie 5 VI 2004 była wystawa „Wolne języki”
oraz akcje teatru Akademia Ruchu. Tytuł oddawał przekonanie kuratora, że w
przypadku sztuki głoszenie „wolnego słowa” umożliwia jedynie
oryginalny, spójnie skonstruowany język wypowiedzi. W czasach największego
rozwoju słowa w drugim obiegu artyści poszukiwali wolności najczęściej
korzystając z dostępnych galerii, przestrzeni teatralnych oraz w szczególnych
przypadkach z przestrzeni ulicy. Stosowali różne strategie wobec języka
komunikacji społecznej, którego szczególnym przypadkiem był język
propagandy. Częstym sposobem była ironiczna mimikra - naśladowanie idiomów,
tonu, formy oficjalnego przekazu albo ich reductio ad absurdum, obnażające
środki, których używali jego twórcy. Twórcy, których przedstawiliśmy w
Sali Renesansowej Pałacu stanowią egzemplum takiej postawy.
Dyplom Krzysztofa Bednarskiego z 1978 roku – „Portret totalny” Karola Marksa stanowił rzekomo poszukiwanie idealnego typu pomnika filozofa, a o pomoc w poszukiwaniu źródeł ikonograficznych artysta zwrócił się do Komitetów Centralnych i archiwów Berlina, Moskwy i Warszawy. Jego głównym motywem była powiększona głowa filozofa z cementu oraz jej zwielokrotnione i mniejsze, gipsowe kopie. Jej przetworzeniem, kopiami wykonanymi w plastyku były pokazane na wystawie głowy „Ćwiczeń z dialektyki” odpowiadające mantrze „teza-antyteza-synteza”. Zwisające jak choinkowe bombki, pomniki którym odebrano cokoły, przetwarzały bez szacunku motyw, który tak ciążył nad życiem uczestników spotkania.


Piotr Młodożeniec to przykład artysty grafika, twórcy plakatów i druków, które były często rozpowszechniane półprywatnie przy użyciu poczty. Towarzyszyły naszym wielkim wydarzeniom i dramatom, jak choćby teka grafik ze stanu wojennego. Potwierdzały słuszność naszych wyborów i budowały poczucie wspólnoty. Prace ze śp. ks. Jerzym Popiełuszką czy przetwarzające znak Solidarności podnosiły na duchu i motywowały. Czekaliśmy na kartki noworoczne obiecujące szybki koniec reżymu (rok 86 to dwie kłódki pierwsza zamknięta, druga otwarta) lub odwracające uwagę od bieżących trosk. Istotna była ich jakość formalna, wyrastająca z odnowionego wtedy języka malarstwa – Nowej Ekspresji. Stąd użycie form przypominających sztukę prymitywną, pierwotną czy dziecięcą tym łatwiejsze, że duża ich część prac powstała w komputerowym programie Kid Pix.

Janusz Bałdyga związany od dawna z Akademia Ruchu artysta i performer przedstawił swoje prace z lat 1981 - 2003 nawiązujące do tradycji awangardy konstruktywistycznej. Język jego prac opartych na znakach i mapie penetruje, obnaża sztuczność takich komunikatów. Szczególnie odnosi się to do kraju, który tak drastycznie zmienił swoje granice. Artysta wyraża przekonanie, że nasza wspólnota musi odnosić się do czegoś poważniejszego, głębszego niż to, co zostało zakreślone na mapach. Na wystawie znalazły się prace towarzyszące wystąpieniu „Generał – Center”, które odbyło się na tydzień przed wprowadzeniem stanu wojennego.

Teatr Akademia Ruchu założony w 1973 r. przez Wojciecha Krukowskiego, określany jako teatr narracji wizualnej, jest jedną z najdłużej działających grup artystycznych w naszym kraju. Jak napisał jego twórca: „Cechy wspólne w procesie twórczym Akademii Ruchu to: ruch, przestrzeń i przesłanie społeczne. Związane z tym jest przekonanie, że radykalizm artystyczny i przesłanie społeczne nie muszą się wykluczać”. Teatr zrealizował do tej pory ponad 500 spektakli, zdarzeń i akcji ulicznych. Podczas spotkania SWS teatr pokazał dwie akcje, które podejmują problem wolności i słowa. „Uczty duchowe” pokazane przed pałacem dotyczą dystansu dzielącego elity, budujące swoją tożsamość przy pomocy intelektualnego języka, od reszty społeczeństwa. W drugiej akcji „Tysiące rąk” pokazanej na otwarciu wystawy wieje wiatr historii i padają nieprawdziwe, tak jak to przy jej redagowaniu, komunikaty oraz powstaje w wyniku intensywnej pracy chwiejna konstrukcja. Wszystko w kontekście architektury pałacu, za którą stała obca wola, dominacja i barbarzyńskie użycie form architektonicznych polskiego renesansu.


Wystawa pokazywała kilka różniących się, a przecież wspólnych ideowo, języków wizualnych. Teatr i artystów, którzy jak większość obecnej tam publiczności odczuwali potrzebę określenia się wobec rzeczywistości, jej idiomów i którzy musieli znaleźć czytelny język umożliwiający porozumiewanie się z odbiorcami i nie poddający się łatwo cenzuralnym ingerencjom.
Krzysztof Żwirblis