JOLANTA CHLEBOWSKA,
w latach 1977-1981 jedna z trzech kobiet, które drukowały najwięcej bibuły na potrzeby opozycji i "Solidarności" w Łodzi.
Jolanta pracowała zawsze wraz z mężem, Hubertem Chlebowskim (zm. 2021).
Tu jakieś strzępy wspomnienia: ... Jesień 1977. Któregoś dnia złożyli wizytę przy Laurowej 2 Felicja i Zygmunt Jaworowiczowie. Mieli tajemnicze miny, a znaliśmy się już od roku z okładem, gdy Felicję Jaworowicz wyrzucono z pracy w EMFORze za strajk 25. czerwca 1976.
Pamięć nie dopisuje i nie wiem czy dar z jakim się zjawili to był ich skarb znaleziony w domu przy Placu Wolności, który szedł do rozbiórki,
czy tez znalazcą był inny zbieracz skarbów, zgierzanin Jan Damas, którego korowcy wzięli w obronę i Damaszek postanowił zrewanżować się.
Skarb był w drewnianej walizeczce starannie okutej. Miał fabryczną tabliczkę „Progres” i datę produkcji – 1922.
Po zmierzchu zajrzeli na Laurową Jolanta i Hubert Chlebowscy, młode małżeństwo z samego serca Bałut – słynnego Rynku Bałuckiego. Byliśmy umówieni porozmawiać o druku, a powielacz zaskoczył ich nie mniej niż mnie, bo nic takiego skarbu ni stąd, ni zowąd nie zapowiadało.
Mieszkanie mieliśmy zradiofonizowane (podsłuch), tak że na migi pokazywaliśmy sobie co jak należy uruchomić. Bo milowy krok zaczynał się właśnie tego wieczoru.
Matryce woskowe, czy jak się później mówiło – białkowe (czasem nawet słynne przedwojenne Solali z Żywca) pisała od wielu miesięcy matka Huberta –
pani Jadwiga Szczęsna. Wystarczyło je na ten „Progres” założyć i drukarnia ruszyła.
Kiedy przyszedłem wieczorem następnego dnia do Hubertów cały nakład naszego reprintu „Robotnika” był gotowy. Jolanta z Hubertem nie posiadali się ze zdziwienia, że pierwszy raz nie musieli paprać się z okropną, amatorsko kręconą mazią, bo nasz powielacz miał ledwo napoczętą tubę farby z r. 1922. Hubert był perfekcjonistą
i wszystko co robili wspólnie – on drukując a Jolanta odbierając kartka po kartce, było zawsze starannie dodrukowane, czyste i spakowane, ryza za ryzą.
Sami nie byli w stanie docenić , ile tego wyszło od 1977 do 1980 spod ich rąk. Przede wszystkim „Robotnik”, nakład dla Łodzi, Nowej Huty, Stoczni Gdańskiej i Śląska.
Często „Biuletyn Informacyjny”, dwukrotnie „Kronika Łódzka”, dwa numery kwartalnika młodych katolików „Spotkania”, bodaj 4.i 5., poematy Janusza Szpotańskiego, bardzo dużo plakatów (niemal wszystkie projektu Wojciecha Hempla)
i nasze ulotki, po dwie lub cztery z arkusza A4.
Powielacz skonfiskowany został w czerwcu 1980 przez ekipę służby bezpieczeństwa dowodzoną przez „kpt Wisniewskiego”/ prawdziwe nazwisko funkcjonariusza: Karol Pietras/, po setkach tysięcy odbitek, które Hubert i Jolanta z niego wycisnęli.
Wózek dziecięcy córki, Moniki Chlebowskiej, nieraz służył w latach 1977 -1979 równocześnie do przewozu dziewczynki i ukrytych pod nią ryz papieru, tak, że Monika rosła w drukarni, w jaką zmienił się ich dom. Potem jeszcze z wprowadzeniem stanu wojennego Chlebowscy i inni członkowie rodziny wspierali Joannę Szczęsną, której groziło, ze ukrywając się straci syna, zawsze wówczas groziło, ze władze skorzystają z okazji by zabrać go do domu dziecka. Chlebowscy ukrywali dziecko w latach 1981-1982.
(wspominek członka Komitetu Obrony Robotników KOR Józefa Śreniowskiego)